Posty

Wyświetlam posty z etykietą cud wierzenicki

Wszystkich Świętych.

Obraz
Dla porównania części zdjęć ->  klik. 01.11.2020 r. Jechałam do Wierzenicy bez jakiejkolwiek głębszej myśli w głowie. Po drodze podziwiałam znajome widoki. Rzuciłam okiem na "Borewicza", spojrzałam na Tarpana. Dopiero tuż przed wjechaniem do lasu zatrzymałam się, aby zrobić zdjęcia. Miejsce, które zaledwie tydzień wcześniej zachwyciło mnie swoimi kolorami, dzisiaj było już szare i przepełnione smutkiem. Dzisiejsze czytanie (poniższy cytat pochodzi z Biblii Poznańskiej): "[Jezus], widząc tłumy, wszedł na górę. A kiedy usiadł, podeszli do Niego uczniowie. On zaś zaczął nauczać ich takimi słowami: Błogosławieństwa - Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem ich jest królestwo niebieskie. Szczęśliwi, którzy się smucą, albowiem będą pocieszeni. Szczęśliwi łagodni, albowiem odziedziczą ziemię. Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni, Szczęśliwi miłosierni, albowiem dostąpią miłosierdzia. Szczęśliwi czystego serca, albowiem będą oglądali Boga. Sz...

Trzydziesta niedziela - cz. 1.

Obraz
25.10.2020 r. Po porannym przebudzeniu rzuciłam okiem na telefon. W pierwszej chwili moje myśli skupiły się na tym, czy zegar przełączył się w nocy na czas zimowy, czy nie? Która w ogóle jest godzina? Uznałam, że muszę wstać, aby to sprawdzić na stacjonarnym zegarze. Usiadłam na łóżku i spojrzałam jeszcze na powiadomienia na telefonie. Nagle oczy ożywiły się. Kombi odpisało! Hura! Gwoli wyjaśnienia - gdy opublikowałam na blogu wpis -> klik, zamieściłam na YT komentarz pod teledyskiem do piosenki "Bez ograniczeń energii 5-10-50". Rano zobaczyłam odpowiedź na niego:  Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=uFWtrznjs3k&list=RDMMuFWtrznjs3k&start_radio=1 Chwilę później włączyłam teledysk. Znów "zalogowałam się do światła". Czułam, jak pozytywna energia zaczyna płynąć w moich żyłach.  Ruszyłam na rowerze do Wierzenicy. Moją twarz oświetlały tak silne promienie słoneczne, że aż zmuszona byłam wyjąć okulary przeciwsłoneczne. Piękna pogoda, ciepło - w życiu bym...

Trzynasta niedziela.

Obraz
28.06.2020 r. Zaczęło się niewinnie. Rano otworzyłam oczy i pomyślałam: "ocho, czyli mam do wykonania jakąś kolejną misję. Co zrobić? Nie chce mi się, ale wstaję, skoro muszę". Za oknem świeciło słońce. Wiedziałam już, że Bóg zaprasza mnie na mszę w Wierzenicy. Tradycyjnie tak się guzdrałam, że ani się spostrzegłam, a zaczęła zbliżać się 10:00. Musiałam więc zagęścić ruchy. Sprzed bloku ruszyłam o 9:59. Przejazd odbył się dość sprawnie. Nawet na skrzyżowaniu, na którym zazwyczaj traciłam trochę czasu, tym razem była wyłączona sygnalizacja. Kiedy dotarłam do Kicina, zauważyłam na zegarze, że upłynęło już 30 min. Momentalnie załączyła się we mnie ambicja, żeby spróbować w 10 min. pokonać odcinek od początku drogi różańcowej do tablicy z napisem "Wierzenica". Wiedziałam, że będzie to o tyle trudne, że został mi do przejechania odcinek gruntowy, który momentami jest piaszczysty. Postanowiłam jednak podjąć wyzwanie. Ruszyłam z kopyta. Gdy dotarłam do odcink...