Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mikołaj

Trzynasta niedziela.

Obraz
28.06.2020 r. Zaczęło się niewinnie. Rano otworzyłam oczy i pomyślałam: "ocho, czyli mam do wykonania jakąś kolejną misję. Co zrobić? Nie chce mi się, ale wstaję, skoro muszę". Za oknem świeciło słońce. Wiedziałam już, że Bóg zaprasza mnie na mszę w Wierzenicy. Tradycyjnie tak się guzdrałam, że ani się spostrzegłam, a zaczęła zbliżać się 10:00. Musiałam więc zagęścić ruchy. Sprzed bloku ruszyłam o 9:59. Przejazd odbył się dość sprawnie. Nawet na skrzyżowaniu, na którym zazwyczaj traciłam trochę czasu, tym razem była wyłączona sygnalizacja. Kiedy dotarłam do Kicina, zauważyłam na zegarze, że upłynęło już 30 min. Momentalnie załączyła się we mnie ambicja, żeby spróbować w 10 min. pokonać odcinek od początku drogi różańcowej do tablicy z napisem "Wierzenica". Wiedziałam, że będzie to o tyle trudne, że został mi do przejechania odcinek gruntowy, który momentami jest piaszczysty. Postanowiłam jednak podjąć wyzwanie. Ruszyłam z kopyta. Gdy dotarłam do odcink...

Burze i deszcze.

Obraz
To było absolutne szaleństwo! Zero przygotowania, zero planu, mało czasu. Ale zacznę od początku. Może najpierw taki filmik ➞ klik Chcecie poczuć się, jak na takim chrześcijańskim Dzikim Zachodzie? Zapraszam do opisu mojej "bożociałkowej" wyprawy. Większość brała urlop na piątek (12.06.2020 r.). Ja sobie pomyślałam, że w mojej obecnej sytuacji to nie bardzo mam jak, czym i po co wyjeżdżać gdziekolwiek. Postanowiłam zostać na miejscu i ogarnąć swoje sprawy. Jednak przez weekend przemyślałam sprawę i posłuchałam głosu, który powiedział: "zostaw na razie wszystko, odpocznij chwilę, zbierz siły. Wyrusz w drogę!". Pomyślałam sobie, że ciekawe, jak mam to zrobić, ale uznałam, że posłucham tego głosu. W poniedziałek złożyłam wniosek urlopowy i zaczęłam zastanawiać się: "i co dalej?". Rozpoczęłam od sprawdzenia prognozy pogody. Na długi weekend zapowiadano burze i deszcze. Bardzo gwałtowne i obfite. "No, to pięknie. Zostaję w domu". I już chc...